W tamtym czasie świat wyglądał inaczej. Nie było streamingu, nie było filmów „na kliknięcie”. Była kaseta, magnetowid, przewijanie taśmy i ten moment, kiedy obraz powoli pojawiał się na ekranie. I nagle — cisza pod wodą. Niebieska głębia i tętniące w niej życie. Głos, który nie tylko opowiadał, ale prowadził.
Każda kaseta była jak kolejna wyprawa w nieznane. W czasach, gdy internet praktycznie nie istniał, a programy dokumentalne nie były dostępne na wyciągnięcie ręki, filmy Jacques-Yves Cousteau miały w sobie coś magicznego. Pokazywały miejsca, które wydawały się bardziej obce niż powierzchnia Księżyca — wraki statków, rafy koralowe, lodowe pustkowia Antarktydy i głębiny pełne rekinów, wielorybów oraz stworzeń wyglądających jak z innej planety.